Pokazywanie postów oznaczonych etykietą political fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą political fiction. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 marca 2013

Gorzko, gorzko... gorzko zbyt. O satyrze przedobrzonej


 
Grzegorz Mathea – IV Rzeczpospolita

Autor: Grzegorz Mathea 
Tytuł: IV Rzeczpospolita 
Tytuł oryginalny: -
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: SuperNOWA/Niezależna Oficyna Wydawnicza NOWA 
Data wydania: 2005 (przybliżona) 
ISBN: 83-7054-172-0 
Liczba stron: 342
Gatunek/Kategoria: fantastyka, political fiction, sensacja
Ocena: 6-7/10*


Źle się dzieje w państwie polskim.

Skorumpowane elity (łże-elity? elyty?), nieudolni ministrowie, leniwi, głupi posłowie i senatorowie, cyniczni, żądni sensacji dziennikarze. Bezsilni obywatele, którzy nie mają już z kogo wybierać reprezentantów władzy. Przestarzałe struktury, lewe interesy, bieda zwykłego człowieka. Oto Rzeczpospolita Polska, kraj stagnacji, korupcji i bezprawia. Kraj, z którym już nic nie można zrobić. Nic?

środa, 13 lutego 2013

Wartka akcja, wymęczona głębia


 
Sean Williams – Zmęczenie materiału

Autor: Sean Williams
Tytuł: Zmęczenie materiału
Tytuł oryginalny: Metal Fatigue 
 
Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska 
Wydawnictwo: MUZA SA
Data wydania: 2003
ISBN: 83-7319-233-6
Liczba stron: 431
Gatunek/Kategoria: cyberpunk, czarny kryminał, fantastyka, kryminał, political fiction, science fiction, SF
Ocena: 7/10
 



Z zasady sceptycznie podchodzę do książek, których blurb krzyczy do mnie, potencjalnego czytelnika, że zawieść się nie mogę i że palce lizać, bierz w ciemno, rzecz skończenie doskonałą jest i basta.

To by oznaczało, że sceptycznie podchodzę do większości książek. Poza starymi wydaniami dzieł nienowych, oprawionymi w szary papier, kryjący peerelowskie, siermiężne „wzory tapet”, nie ma dziś prawie pozycji bez rekomendacji na okładkach – a te są często i recenzją, i spojlerem jednocześnie. Co drugi autor to, według blurbu, „mistrz” kryminału, horroru czy science fiction albo romansu paranormalnego. Czy właśnie „jeden z najciekawszych autorów”, jak Williams.

Nie bez kozery pozwalam sobie na taką dygresję – w momencie sięgnięcia po Zmęczenie materiału nie miałam pojęcia ani o jego autorze, ani o recepcji książki przez znajomych czy recenzentów, którym ufam. Przecena książki aż uwłaczająca twórcy – z ponad trzydziestu złotych zrobiło się cztery dziewięćdziesiąt, pozycja z gatunku tych, co to w ogóle przemilczane i gdzieś zalegają w magazynach wydawnictw, okładka dość upiorna i ten blurb, sugerujący znakomitość. Podejrzana miszkulancja, doprawdy. Czego się spodziewać? Utworu na tyle trudnego, że aż nie nadającego się na rynek książki, czy też słabizny do sześcianu? Z tego wszystkiego pojawiła się swędząca sugestia czytelnika-zuchwalca, jaki we mnie często przesiaduje: „Za taką cenę grzech nie spróbować!”.

Spróbowałam, nie żałuję. Czy polecam?

wtorek, 5 lutego 2013

Czasoumilacz w taryfie standardowej

  
Andrzej Pilipiuk – Operacja Dzień Wskrzeszenia

Autor: Andrzej Pilipiuk
Tytuł: Operacja Dzień Wskrzeszenia
Tytuł oryginalny: -
Tłumaczenie: -
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2012 (przybliżona) – wydanie nowe (okładka); kwiecień 2006 – pierwsze wydanie; 2010 – wydanie recenzowane
ISBN: 978-83-7574-749-2
Liczba stron: 496
Gatunek/Kategoria: fantastyka, historia alternatywna, political fiction, science fiction, sci-fi

Ocena: 5/10
 

Podróże w czasie najświeższym motywem w fantastyce nie są. Ba, należą wręcz do tych bardziej anachronicznych, obecnych już w pionierskich dziełach gatunku, z Wehikułem czasu Wellsa na czele. 

Popularność motywu to pierwszy krok do tego, by jego użycie we współczesnej książce spartaczyć. Drugim jest niedająca się do końca wyrugować naiwność – przemieszczanie się w czasie można próbować uzasadnić na wiele sposobów, jednak próg nieprawdopodobieństwa, na tle innych wątków i fabuł fantastycznych, jest tu bardzo wysoki. 

Wydana kilka lat temu Operacja Dzień Wskrzeszenia Andrzeja Pilipiuka odświeża przewałkowany temat. Tym razem majstrowanie w historii ma przynieść odrodzenie postapokaliptycznej Polsce. Polsce, która wskutek ataku terrorystycznego odpaliła swoje nieliczne atomówki, mieszając się w Trzecią Wojnę Światową. Skutki były do przewidzenia: opłakane. Odwrócić je próbują naukowcy z Instytutu Fizyki Doświadczalnej w Warszawie, wysyłając w przeszłość młodych zdolnych: agentów wyszkolonych do czasopodróży. Ponieważ w historii zawsze ktoś jest winien, a jedna decyzja uruchamia domino innych – należy odkopać i winnego, i decyzje, a swoje prywatne cele poświęcić dla służby.

Taka fabuła, mimo ewidentnej prostoty, mogłaby zafrapować, podana w odpowiedniej formie. Niestety, kilka poważnych braków sprawia, że książka nie porywa, choć czyta się ją dość szybko i bez większych mąk.