Philip K. Dick – Ubik
Autor: Philip K. Dick
Tytuł: Ubik
Tytuł oryginalny: Ubik
Tytuł oryginalny: Ubik
Tłumaczenie: Michał Ronikier
Wydawnictwo: AMBER
Seria/Cykl wydawniczy: Mistrzowie SF
Data wydania: 1990 (przybliżona)
ISBN: 83-85079-49-1
Liczba stron:223
Data wydania: 1990 (przybliżona)
ISBN: 83-85079-49-1
Liczba stron:223
Gatunek/Kategoria: fantastyka, science fiction, SF
Ocena: 9/10
Po co nam Ubik?
Jak głoszą reklamy: żeby naprawdę smacznie i zdrowo zjeść. Przyrządzić sos sałatkowy, który olśni domowników, uraczyć znajomych na grillu najlepszym piwem, podać do kiełbasek wyśmienite grzanki smakowe (Ubik™). Gdyby po tak pierwszorzędnym żarciu żołądek odmawiał posłuszeństwa, należy go potraktować Ubikiem na przewód pokarmowy. O ile kiełbaski były mocno czosnkowe, poleca się też użyć odświeżacza oddechu marki Ubik. Do podwieczorku przyda nam się aromatyczna kawa Ubik, a gdyby dawała zbyt mocnego kopa – nasenny Ubik uspokoi nasz układ nerwowy.
Ubik zaś – pomaga myśleć. I dlatego przeczytać go trzeba. Tak przynajmniej głosi obiegowa opinia wśród tych, co powieść czytali, a jej twórcę znają i cenią.
Po co jednak Ubik wszystkim, „niefantastycznym” czytelnikom? Czy potrzebujemy Ubika dzisiaj, kiedy dziesiątki, setki innych książek stokroć bardziej należy ocalić od zapomnienia – zwłaszcza tych bez metki kultowych, pominiętych niesłusznie czy to przez krytyków, czy samych odbiorców?
Ocena: 9/10
Po co nam Ubik?
Jak głoszą reklamy: żeby naprawdę smacznie i zdrowo zjeść. Przyrządzić sos sałatkowy, który olśni domowników, uraczyć znajomych na grillu najlepszym piwem, podać do kiełbasek wyśmienite grzanki smakowe (Ubik™). Gdyby po tak pierwszorzędnym żarciu żołądek odmawiał posłuszeństwa, należy go potraktować Ubikiem na przewód pokarmowy. O ile kiełbaski były mocno czosnkowe, poleca się też użyć odświeżacza oddechu marki Ubik. Do podwieczorku przyda nam się aromatyczna kawa Ubik, a gdyby dawała zbyt mocnego kopa – nasenny Ubik uspokoi nasz układ nerwowy.
Ubik zaś – pomaga myśleć. I dlatego przeczytać go trzeba. Tak przynajmniej głosi obiegowa opinia wśród tych, co powieść czytali, a jej twórcę znają i cenią.
Po co jednak Ubik wszystkim, „niefantastycznym” czytelnikom? Czy potrzebujemy Ubika dzisiaj, kiedy dziesiątki, setki innych książek stokroć bardziej należy ocalić od zapomnienia – zwłaszcza tych bez metki kultowych, pominiętych niesłusznie czy to przez krytyków, czy samych odbiorców?

