Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura współczesna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura współczesna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 października 2013

Nie dla idiotów


Bernard Malamud – Idioci mają pierwszeństwo

Autor: Bernard Malamud
Tytuł: Idioci mają pierwszeństwo
Tytuł oryginalny: Idiots first
Tłumaczenie: Ewa Życieńska
Wydawnictwo: Atext
Seria/Cykl wydawniczy: Seria z Okiem
Data wydania: 1995 (przybliżona)
ISBN: 83-35156-51-8
Liczba stron: 172
Gatunek/Kategoria: krótka forma literacka, literatura współczesna, literatura obyczajowa, nowela
Ocena: 9/10



Czy idioci mają pierwszeństwo?

Być może faktycznie pierwsze przepuszczać trzeba książki niedobre, niech wejdą, przejdą i wyjdą, by zrobić miejsce tym lepszym. Na przykład zbiorkowi pod takim oto tytułem: Idioci mają pierwszeństwo Bernarda Malamuda.

Nie wiem, z jakimi książkami na półce bibliotecznej, podpisanej „obyczajowe”, przyszło sąsiadować zabiedzonemu ptaszysku na okładce, złymi czy dobrymi. Nie wiem też, czy chwytliwy tytuł nie jest przypadkiem kluczem do sukcesu poczytności wielu książek, które ujrzał świat, bo zwabiona tytułem (i sympatycznym przedstawicielem krukowatych na okładce także, oddaję tu sprawiedliwość ptaszysku), sięgnęłam po tę książeczkę ot tak, wybierając metodą chybił-trafił. Strach pomyśleć, pod jak złymi tytułami kryją się książki warte lektury…

Nie wiedziałam, że łowię perłę. Smakowity opis na obwolucie coś tam przebąkiwał, ale któraż srocz… Któryż kruk swego ogonka nie chwali?

Nie wiem, czy poznałam wystarczającą dużą liczbę książek niedobrych. Może i lepiej, jeśli mało. Ale od dłuższego czasu potrafię docenić te dzieła, w której iskrząca się zwrotami akcji fabuła nie jest głównym atutem. Nie jest nim też zadziwiająca splątana intryga. Więc co?

Życie, proszę państwa.

Brzmi banalnie, ba, podejrzanie nawet, w końcu telenowelowe przygody rodziny na „Ym” też przedstawiają życie. Hm... Przepuśćmy więc telenowele przodem, proszę tędy, do widzenia. Zapraszam, zapraszam, panie Bernardzie, proszę usiąść!

czwartek, 22 sierpnia 2013

Płatki opadły, pozostał badyl



Michel Faber – Szkarłatny płatek i biały

Autor: Michel Faber
Tytuł: Szkarłatny płatek i biały
Tytuł oryginalny: The Crimson Petal and the White
Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Wydawnictwo: W. A. B.
Seria/Cykl wydawniczy: Don Kichot i Sancho Pansa
Data wydania: 2006 (przybliżona)
ISBN: 83-7414-154-9
Liczba stron: 838 (numerowanych)/844 (całości)
Gatunek/Kategoria: literatura współczesna, powieść obyczajowa, romans, satyra obyczajowa
Ocena: 6/10



Wydawcy zamieszczają bzdety na okładkach... (efektowna pauza).

No i?

Przytoczonego truizmu nie wypadałoby w zasadzie ani przytaczać, ani roztrząsać – to rzecz tak wiadoma, że jej rozkładanie na czynniki pierwsze urągałoby inteligencji i mojej, i czytelników recenzji. A jednak wyświechtana mądrość „książkomoli” pasuje mi do Szkarłatnego…, jak do niewielu innych dziełek.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozległe terytorium, nieczytelna mapa, kiepski kartograf. Houellebecq (być może) nie w formie


  
Michel Houellebecq – Mapa i terytorium

Autor: Michel Houellebecq
Tytuł: Mapa i terytorium
Tytuł oryginalny: La carte et le territoire
Tłumaczenie: Beata Geppert
Wydawnictwo: W.A.B.
Seria/Cykl wydawniczy: Don Kichot i Sancho Pansa
Data wydania: październik 2011
ISBN: 978-83-7747-508-9

Liczba stron: 384
Gatunek/Kategoria: literatura współczesna, powieść obyczajowa, powieść psychologiczna

Ocena: 6/10


Są rozczarowania książkowe, które bolą bardziej od innych i aż wierzyć się nie chce, że nimi w ogóle są. Pierwsze objawy zawodu fałszuje niekiedy nieufność czytelnika do samego siebie. Może nie zrozumiałem, może książka mnie przerosła, może pisarskiej erudycji musiała ze wstydem ustąpić niewiedza i brak oczytania odbiorcy. Może, może… morze książek tak szerokie i głębokie, że przecież szkoda czasu na literaturę, która zaskakuje na minus. Z czasem symptomy Choroby Niespodzianki krystalizują się właśnie do tego uczucia; uczucia, że autor czytelnika okpił, a sam się od ambitnego pisania wykpił – odgrzewając i odświeżając kotlety. 

Powieść Mapa i terytorium Michela Houellebecqa zawiodła mnie bardzo.

Tu muszę przyznać z całą uczciwością recenzencką i osobistą: w chwili pisania tego tekstu znam, prócz pozycji ocenianej, jedynie fenomenalne Cząstki elementarne i szum okołotematyczny, wytworzony wkoło samego Houellebecqa (poniekąd z udziałem tego ostatniego). Nagrodzona „Goncourtami” Mapa i terytorium to drugie dzieło pisarza, które miałam w rękach.

Bazując jednak na tej fragmentarycznej wiedzy, potrafię jako tako poskładać sobie w pamięci obraz samego autora i jego twórczości. Z owego iskrzącego się sensacjami i plotkami szumu wyłania się twórca niepokorny, obrazoburczy, z niepoprawną politycznie niefrasobliwością mówiący o ważnych sprawach. Mizantrop, kapryśnik odwołujący spotkania bądź zapominający o nich. Zręczny aktor i mistrz autokreacji, osoba nietuzinkowa, Pisarz-Głos. Trudno taką ważką w prozie współczesnej figurę przeoczyć, jeszcze trudniej zignorować, wręcz grzech, a w niektórych środowiskach wstyd nie poznać. Jednak i największym wychodzi spod pióra średnia literatura. Jak broni się słynny Francuz w swojej Mapie…?